Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sh. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Acid pants

Podejmowanie decyzji - u mnie to tragedia. Jestem w kropce. Obojętnie co bym wybrała, to coś będzie nie tak.Właściwie nie mam pewności, że cokolwiek będzie "tak". No i tak stoję, mając przed sobą dwoje drzwi i bojąc się otworzyć którekolwiek. W miejscu stoję i co chwila patrzę za siebie.
A gdybym nie było żadnych drzwi denerwowałabym się, że ich nie ma.

Ah, gdzie te czasy, w których największy problem miałam z tym "co dzisiaj założyć"? Teraz się już mało nad tym zastanawiam, wrzucam na siebie co mi w szafie pierwsze w oko wpadnie, czasem wychodzę na tym dobrze, czasem gorzej, ale zawsze się noszę z dumą, to najważniejsze :) Jutro się chyba wybiorę na zakupy, może w nowych butach łatwiej mi przyjdzie odpowiedź na to co robić dalej.





sweterek - Dunnes Stores/sh
spodnie - New Yorker
botki - CCC

czwartek, 29 listopada 2012

red heels

Uwielbiam buty. Nie mam ich jakoś specjalnie dużo, ale i tak już się w mieszkaniu nie mieszczą. A najlepsze jest to, że ja je tylko kupuje i później na nie patrzę, a w ciągłym użyciu mam ze trzy pary. Wiadomo - na obcasach wszędzie nie zajdę. Może to i lepiej, szybciej by się zniszczyły. A nie chcę, żeby moje ulubione buty się zniszczyły.
kurtka - Atmosphere
jeansy - sh
torebka - sh
buty - Boot Square
To jedne z moich pierwszych obcasów. Kupione za własne pieniądze - mama nigdy by mi ich nie kupiła. A ja je tak lubię... choć rzadko w nich chodzę. Macie jakieś swoje ulubione buty, czy lubicie wszystkie tak samo?

wtorek, 20 listopada 2012

Simple

Bardzo lubię siedzieć i patrzeć na pociągi, gorzej jest jak muszę w nich jechać. A ostatnio często jeżdżę. Nie będę narzekać na opóźnienia, bo do tej pory (o dziwo!) żadne mi się nie trafiło, ale ponarzekam na coś innego. Otóż raz jest zimno, że siedzę w kurtce i się trzęsę, a innym razem grzeją tak bardzo, że w moich ulubionych kozakach z Kazara rozpłynęła (!) się podeszwa.
W pociągach pośpiesznych najbardziej lubię miejscówki, taak, wydać 5 złotych więcej - zawsze spoko. No dobra, mam tę miejscówkę, ale co mi po niej? I tak siedzę na innym miejscu, bo na moim i jeszcze na dwóch innych leży jakaś panienka i ani myśli się ruszyć.
Do kibla nawet nie próbuję chodzić. To by było za wiele.
Jedna podróż dobiega końca, wysiadam i czekam na PKP na następny pojazd. Większych świrów niż na dworcu nie spotkałam nigdzie. Z tych osób podchodzących do mnie najbardziej ludzcy są bezdomni - grzeczni, szczerzy i żaden z nich w moim kierunku noża nie wyciągnął. Co do reszty typów, to nie wiadomo, czy się odzywać, czy nie, czy uciekać, czy nie, bo każda opcja zdaje się być niebezpieczna. A wychodzić z domu trzeba...

A wy? Jeździcie pociągami?





kurtka - Atmosphere (sh)
jeansy - sh
buty - New Yorker
torba - sh

piątek, 19 października 2012

Sweterki, sweterki...

Hejka! Dawno mnie tu nie było - niestety nie mam tyle czasu, ile bym chciała. I mimo, że na zewnątrz piękna pogoda, nie mogę wyjść i zapozować w następnym zestawie. Ale w przyszłym tygodniu zepnę pośladki i wyruszę na sesję... mam nadzieję.
Jako że stylówy dzisiaj nie ma, to pokażę wam zdjęcia moich ulubionych sweterków (coraz zimniej, więc temat chyba na topie?). Wszystkie oczywiście pochodzą z jednego źródła - z second handu.
To zaczynamy:



sh - H&M
Mięciutki, cieplutki, w reniferki. Niezastąpiony w okresie świątecznym :D

sh - Renais
Trochę kwiatków, trochę panterki. Pierwsza myśl, gdy go zobaczyłam - tandeta. Ale po przymierzeniu stwierdziłam, że całkiem fajnie się prezentuje. Do prostych, ciemnych jeansów będzie idealny.

sh - Zara
Sweterek - nietoperz. Nie chcę wiedzieć ile zapłaciłabym za niego w sklepie. Dzięki Boże, za siostrę, pracującą w sh, która go dla mnie znalazła.

sh - no name
Rozmiar z metki to 12 (40), ale nikt większy się w niego nie zmieścił, więc jest mój. To zakup z zeszłego roku, który doskonale wpisuje się w tegoroczne trendy - kolor na żywo jest bardziej miętowy, niż na zdjęciu :).

sh - Atmosphere
Ostatni na dziś - mój faworyt. Ujęły mnie namalowane kieszonki, guziczki i kołnierzyk. To cudeńko musiało się znaleźć w mojej szafie.

Każdy z nich kosztował około 10-15zł. Wspominałam już, że kocham lumpeksy?

czwartek, 4 października 2012

starting over

Nadszedł dzień, w którym powiedziałam sobie, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Takich dni było już wiele. Mówiłam sobie, że zaoszczędzę pieniążki, że będę biegać, nie będę się garbić, że będę dążyć do celu. Oczywiście kończy się na takim mówieniu. Ale tym razem obiecuję, że będzie inaczej. Może jak to napiszę publicznie to w końcu wezmę to sobie do serca.
Do tej pory przeszkadzał mi komputer. Każdą wolną chwilę spędzam w sieci. Cóż, muszę znaleźć sobie inne uzależnienie, nie mogę tak siedzieć do końca życia.
Bloga, żeby nie było, nie porzucam! :)
Teraz na temat outfitu: Sh, sh i jeszcze raz sh! Przedstawiam koszulę, którą upolowała mi mama. Jest to bezapelacyjnie jedna z moich ulubionych rzeczy. Noszę ją wszędzie - na spacery, na imprezy, do szkoły... Zwykle bez paska, ale akurat w zestawie poniżej bardzo się przydał. Spodenki to jeden z moich najtańszych łupów - kosztowały dwa złote, natomiast zakolanówki dostałam jako prezent.
koszula - New Yorker (sh)
pasek - sh
spodenki - River Island (sh)
zakolanówki - Reserved
baleriny - sh
P.S. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. :)

poniedziałek, 24 września 2012

Zebra

Ten zestaw został przygotowany w maju, na konkurs na portalu zeberka.pl, gdzie został totalnie zjechany. Słusznie?
Ok, przyznam, że top powinien być dłuższy, ale takowego nie miałam. Miałam za to chęć wziąć udział w konkursie, więc wzięłam. No i, jak można było się spodziewać po wcześniej publikowanych tam outfitach, mój również został oceniony źle. Tiaa... żeby to jeszcze było "źle"! Mam wrażenie, że dla dziewczyn tam komentujących pisanie chamskich epitetów to coś, bez czego nie można żyć. Jedna z nich była na tyle "miła", żeby mi uświadomić, że mam grube uda. Tyle lat żyłam w niewiedzy! A znajomi mówili, że jestem za chuda...
Zastanawia mnie, co im to daję, że napiszą parę okropnych, często nieprawdziwych słów. Jak mi się coś nie podoba, to to zostawiam. Po co, do cholery mam robić komuś przykrość? Ja rozumiem krytykę, ale uzasadnioną. Nie rozumiem pisania "to jest paskudne" bez wytłumaczenia czemu. Ale nie będę się rozpisywać na temat anonimków, bo koleżanki-blogerki powiedziały już wszystko.
Co jeszcze napiszę? Napiszę, że konkursy, gdzie głosują czytelnicy są niesprawiedliwe. W większości z nich czytelnicy wcale nie głosują, tylko znajomi i wygrywa ten, kto największą ich liczbę namówi do kliknięcia "lubię to".
top - Stradivarius
marynarka - Atmosphere (sh)
legginsy - Tally Weijl
botki - DeeZee
pierścionek - Diva