poniedziałek, 21 stycznia 2013

coming back

Witam po długiej przerwie. Niestety, brak fotografa uniemożliwił mi wrzucanie outfitów. A poza tym mam paskudnego lenia, kompletnie nic mi się nie chce.Nic, tylko bym oglądała seriale na kompie. Moja lista postanowień noworocznych ma ponad 20 punktów, a ja po raz kolejny robię sobie maraton z Pretty Little Liars. No kurde, trzeba w końcu wziąć się za siebie ;D

Zacznę od nowej notki. Zdjęć zimą jeszcze tu nie było, więc zapraszam.  Muszę przyznać, że całkiem fajnie robi się zdjęcia w śniegu. Zestaw może i nudny, ale za to jaki wygodny!
Buty z Kazara to jeden z moich ulubionych łupów wyprzedażowych. Szkoda, że w tym roku nawet na przeceny mnie nie stać :D Ale może to dobrze, trzeba się nauczyć wykorzystywać to, co już ma się w szafie. A trochę tego jest...



beret - sh
tunika - H&M (sh)
sweter - sh
spodnie -  Bershka
kozaki - Kazar
płaszcz - Carry





czwartek, 29 listopada 2012

red heels

Uwielbiam buty. Nie mam ich jakoś specjalnie dużo, ale i tak już się w mieszkaniu nie mieszczą. A najlepsze jest to, że ja je tylko kupuje i później na nie patrzę, a w ciągłym użyciu mam ze trzy pary. Wiadomo - na obcasach wszędzie nie zajdę. Może to i lepiej, szybciej by się zniszczyły. A nie chcę, żeby moje ulubione buty się zniszczyły.
kurtka - Atmosphere
jeansy - sh
torebka - sh
buty - Boot Square
To jedne z moich pierwszych obcasów. Kupione za własne pieniądze - mama nigdy by mi ich nie kupiła. A ja je tak lubię... choć rzadko w nich chodzę. Macie jakieś swoje ulubione buty, czy lubicie wszystkie tak samo?

wtorek, 20 listopada 2012

Simple

Bardzo lubię siedzieć i patrzeć na pociągi, gorzej jest jak muszę w nich jechać. A ostatnio często jeżdżę. Nie będę narzekać na opóźnienia, bo do tej pory (o dziwo!) żadne mi się nie trafiło, ale ponarzekam na coś innego. Otóż raz jest zimno, że siedzę w kurtce i się trzęsę, a innym razem grzeją tak bardzo, że w moich ulubionych kozakach z Kazara rozpłynęła (!) się podeszwa.
W pociągach pośpiesznych najbardziej lubię miejscówki, taak, wydać 5 złotych więcej - zawsze spoko. No dobra, mam tę miejscówkę, ale co mi po niej? I tak siedzę na innym miejscu, bo na moim i jeszcze na dwóch innych leży jakaś panienka i ani myśli się ruszyć.
Do kibla nawet nie próbuję chodzić. To by było za wiele.
Jedna podróż dobiega końca, wysiadam i czekam na PKP na następny pojazd. Większych świrów niż na dworcu nie spotkałam nigdzie. Z tych osób podchodzących do mnie najbardziej ludzcy są bezdomni - grzeczni, szczerzy i żaden z nich w moim kierunku noża nie wyciągnął. Co do reszty typów, to nie wiadomo, czy się odzywać, czy nie, czy uciekać, czy nie, bo każda opcja zdaje się być niebezpieczna. A wychodzić z domu trzeba...

A wy? Jeździcie pociągami?





kurtka - Atmosphere (sh)
jeansy - sh
buty - New Yorker
torba - sh